WIG-ESG – nareszcie

dr Robert Sroka

Dyrektor ds. ESG na Europę Środkową i Wschodnią, Abris Capital Partners Ltd.

Komentując decyzję warszawskiej giełdy o utworzeniu WIG-ESG można by powiedzieć – nareszcie! I to co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze znika RESPECT indeks, który, trzeba to uczciwie powiedzieć, poza początkowym edukacyjnym aspektem był raczej przyczyną frustracji spółek notowanych na tym indeksie i służył im bardziej do celów marketingowych niż do pozyskiwania kapitału. Nie był też użyteczny dla inwestorów, gdyż poprzez niską kapitalizację, niewielką liczbę spółek i trudny proces selekcji nie był specjalnie przydatnym kryterium oceny inwestycji. Po drugie, tworząc indeks ESG warszawski parkiet dołącza do uznanych już graczy promujących indeksy odpowiedzialnego inwestowania takie jak: FTSE4Good Index Series czy Dow Jones Sustainability Index.

Trzeba też szczerze powiedzieć, że powołanie WIG-ESG to dopiero początek drogi. Teraz przed warszawskim parkietem ważne i trudne zadanie wypromowania tego indeksu. Dobrze się stało, że dostawcą danych jest uznana na świecie firma analityczna przygotowująca wskaźniki ESG dla największych globalnych instytucji finansowych. To na pewno pomoże. Niemniej jednak to Giełda Papierów Wartościowych (GPW) powinna teraz wykonać pracę marketingową. A chętnych do budowania portfeli inwestycyjnych bazujących na indeksach odpowiedzialnych społecznie, za którymi stoją wiarygodne dane jest wielu. Wystarczy powiedzieć, że inwestorzy zrzeszeni we wspieranej przez ONZ inicjatywie Zasad Odpowiedzialnego Inwestowania (Principles for Responsible Investment - PRI), których jest już ponad 2500, zarządzają aktywami o wartości 90 bilionów dolarów. Liczba odpowiedzialnych inwestorów rośnie bardzo dynamicznie. Do grona sygnatariuszy PRI przystąpiło w ostatnich 2 latach ponad 500 instytucji finansowych. Na wrześniowej konferencji na temat odpowiedzialnego inwestowania zorganizowanej przez PRI zgromadziło się ponad 1800 przedstawicieli inwestorów biorących pod uwagę ESG w swoich politykach inwestycyjnych.

Powołanie indeksu WIG-ESG to też dobra wiadomość dla całego rynku i tych podmiotów, które inwestują w inne klasy aktywów poza akcjami spółek publicznych. Pozwoli on inwestorom na budowanie wiedzy i umiejętności niezbędnych przy uwzględnianiu czynników ESG w politykach i decyzjach inwestycyjnych. W naszym kraju zlokalizowane są zespoły zarządzających funduszami, które mogą już teraz zaproponować swoim kolegom z centrali w Londynie, Paryżu czy Nowy Jorku możliwość zainwestowania w indeks spółek odpowiedzialnych społecznie. A to ma znaczenie dla polskiego rynku kapitałowego. Pamiętajmy, że od 24 września 2018 roku GPW znalazła się w nowej klasyfikacji indeksu FTSE Russel dołączając do grona 25 dojrzałych rynków. A zmiana „koszyka” ma znaczenie wynikające z innych kryteriów inwestycyjnych i celów, jakie stawia się inwestycjom na rynkach rozwiniętych. Czynniki ESG to nic innego jak minimalizowanie ryzyka w długim horyzoncie czasowym dzięki posiadaniu większej liczby informacji. Spółki bronią się przed podawaniem prognoz, a przedstawiane dane finansowe są niczym innym jak danymi historycznymi. A inwestorom zależy na zyskach w przyszłości. Dobrze analizując dane ESG analitycy mogą lepiej oszacować, czy spółka posiada mocne fundamenty, na których buduje obietnice zysku w przyszłości.

Obecnie inwestorzy z rynków rozwiniętych nie stawiają pytania czy inwestowanie społecznie odpowiedzialne się opłaca. Pracują raczej nad tym jak najefektywniej inwestować z uwzględnieniem danych społecznych, środowiskowych czy w zakresie ładu korporacyjnego. Nikt nie ma wątpliwości, że afera korupcyjna, przypadek łamania praw człowieka w łańcuchu dostaw, czy awaria środowiskowa mogą doprowadzić do dużego spadku wartości spółki, w którą zainwestowali. Ale jeśli nawet ten spadek wartości byłby nieznaczny z perspektywy wyceny całego portfela to  należy pamiętać jeszcze o jednym, niezwykle ważnym ryzyku – ryzyku reputacyjnym, a na niektórych rynkach również prawnym. Jeden incydent w zakresie ESG może podważyć wiarygodność całej instytucji zarządzającej aktywami. I jeśli okaże się, że inwestor zarządzał tymi ryzykami w sposób niedostateczny, czyli nie wypełnił swojego obowiązku powierniczego (fiduciary duty) to może ponieść istotne konsekwencje ze strony inwestorów. Zatem w odpowiedzialnym inwestowaniu nie chodzi przede wszystkim o ilość, wartość i statystykę liczoną z dolarach, euro czy złotówkach, ale o jakość i wiarygodność budowaną przez efektywność biznesową i pozytywny wpływ na społeczeństwo i środowisko.

WIG-ESG, a szczególnie środowiskowe elementy metodologii, mogą być w przyszłości pomocne dla inwestorów instytucjonalnych w odpowiedzi na unijne regulacje dotyczące odpowiedzialnego inwestowania, a w szczególności w zapewnieniu zgodności z taksonomią w zakresie uwzględniania czynników środowiskowych.

WIG-ESG jest doskonałym pretekstem do szerszej dyskusji na temat odpowiedzialności rynku finansowego w Polsce poczynając od instytucji bankowych przez fundusze private equity (PE) i venture capital, aż po praktyki stosowane przez inwestorów indywidualnych. Jako przykład można podać fundusze private equity. To one w szczególności mogą i powinny brać pod uwagę czynniki ESG w swoich politykach inwestycyjnych ze względu na bezpośredni wpływ jaki mają na posiadane lub potencjalne spółki portfelowe. A pole do popisu jest duże. Zaczynając od wstępnej weryfikacji fundusze PE mogą odrzucać spółki z branż kontrowersyjnych. Następnie czynniki ESG mogą i znajdują swoje miejsce w procesie due diligence, który pozwala zidentyfikować wiele obszarów ryzyka. Po podjęciu decyzji inwestycyjnej fundusz robi wszystko co może, żeby zbudować wartość spółki, koncentrując się również na obszarach ESG.

A paleta możliwych działań jest bardzo szeroka. Zaliczyć do nich można wdrażanie programów antykorupcyjnych, zakup efektywnych energetycznie linii produkcyjnych, wprowadzanie najlepszych standardów BHP, weryfikacja firm w łańcuchu dostaw pod kątem spełniania praw człowieka i praw pracowniczych, wdrażanie programów sukcesji czy zmniejszanie śladu węglowego poprzez jego mierzenie i identyfikacje największych źródeł.

A jak mówią klasycy ESG, dane niefinansowe to nic innego jak dane finansowe, tylko dostrzegane w dłuższym horyzoncie czasowym. Trzeba zatem nauczyć się je liczyć. Mam nadzieję, że w tej edukacji pomocny będzie indeks WIG-ESG.