Wywiad z Pawłem Gieryńskim dla dziennika Parkiet (12.01.2018)

Z czego wynikają najnowsze zmiany kadrowe i jakie będą pana priorytety w zarządzaniu funduszem?

Abris Capital Partners, tak jak inne firmy prywat­ne, rozwija się, rośnie, dostosowuje do nowych perspektyw rynkowych - jednym słowem ewoluuje. Naturalną konsekwencją jest, że rozwój pociąga za sobą także zmiany kadrowe.Przed nami coraz więcej coraz bardziej zróżnicowanych wyzwań, które rynek postawi na naszej drodze za kilka lat, więc musimy o nich myśleć już dziś. Z całą pewnością największym wyzwaniem i zarazem priorytetem dla mnie jest przygotowanie firmy do zebrania kolejnego funduszu. Chciałbym, aby inwestorzy,z którymi pracujemy dzisiaj, oraz ci, których chcielibyśmy pozyskać w przyszłości, nadal postrzegali Abris jako zgrany zespół profesjonalistów przygotowanych do prowa­dzenia z sukcesem projektów inwestycyjnych w całym regionie Europy Środkowo­--Wschodniej.

Jak postrzega pan rynek funduszy oraz konkuren-cyj­ność i pozycję Abrisu?

Zarówno w Polsce, jak i w regionie CEE bardzo szybko postępuje polaryzacja rynku private equity. Transakcje o wartości powyżej 100 milionów euro są częścią europejskiego czy też globalnego rynku w tym sensie, że do konkurencji o nie mogą stawać i stają fundusze, które nie są obecne lokalnie lub nawet nie mają lokalnych doświadczeń.

Im większa transakcja, tym bardziej globalna arena, na której rozgrywa się o nią walka. A na globalnym rynku jest bardzo wielu graczy konkurujących o ograniczoną liczbę atrakcyjnych transakcji. Czyli jest nadpodaż taniego pieniądza, co nieuchronnie prowadzi do inflacji cen aktywów.

A jak wygląda sytuacja w segmencie transakcji mniejszych niż 100 milionów euro, czyli tam gdzie funkcjonuje Abris?

Tu jest zupełnie inaczej. Uczestnikami transakcji są lokalne podmioty, których jest mało. Zdecydowanie za mało. W tym segmencie podaż transakcji zdecydowanie przewyższa popyt, a w trakcie prowadzonych przez nas procesów negocjacji rzadko spotykamy się z naszą konkurencją.

Inną przyczyną może być również fakt, że naszą specjalnością są transakcje typu „family transition funding", gdzie bierzemy często udział w tak zwanej sukcesji rodzinnej. Nie wszystkie firmy PE czują się w tym obszarze dobrze.

Czy widać zaostrzającą się konkurencję o aktywa pomiędzy funduszami a inwestorami branżowymi?

To bardzo skomplikowane pytanie i najprościej byłoby odpowiedzieć - to zależy. Ale nie chciałbym, aby taka odpowiedź sugerowała brak poglądu w tej kwestii. Rozwijając więc, widzimy wyraźnie branże, w których inwestorzy strategiczni są bardzo aktywni w kupowaniu aktywów w CEE i są gotowi płacić za nie zdecydowanie więcej niż PE.

Jest tylko jedno „ale". Otóż inwestorzy branżowi są gotowi płacić wysokie stawki, ale za dobry produkt. Podmiot transparentnie prowadzony, z jasną wizją rozwoju, silnym i stabilnym zarządem, a dodatkowo dający perspek­tywę na łatwą integrację ze strukturą kupującego. A takich podmiotów na rynku zbyt wielu nie ma.

Bardzo często Abris dokonuje inwestycji, widząc dobry materiał - potencjał zbudowania takiego właśnie atrakcyjnego podmiotu. A następnie swój finalny „pro­dukt" sprzedaje inwestorowi branżowemu.Taki swoisty arbitraż pomiędzy tym, co jest dostępne na rynku, i tym, co jest poszukiwane.

Jaką kwotą na inwestycje w regionie teraz dysponujecie?

Nasz najnowszy, trzeci fundusz, dysponuje 500 mln euro. Są to pieniądze powierzone nam przez międzynarodowe instytucje zainteresowane naszym regionem i darzące Abris zaufaniem od wielu lat. Zamierzamy je zainwestować w perspektywiczne podmioty w Polsce i regionie.

W których branżach szukacie ciekawych aktywów?

W naszym podejściu do poszukiwania nowych pro­jektów jedynym prawdziwym ograniczeniem są preferencje naszych inwestorów, którzy nie popierają inwestycji w produkcję broni, tytoniu, technologie szkodliwe dla środowiska itp. Jednak nasze doświadczenie i znajomość regionu skłaniają nas do szczególnie intensywnego poszukiwania projektów w branżach spożywczych, logistyce, e-commerce, na rynkach finansowych, ale także w dziedzinie przetwa­rzania odpadów i szeroko rozumianej produkcji.

Spółki jakiej wielkości są dla was najciekawsze?

Typowy dla nas rozmiar inwestycji to 30-70 milionów euro, przy czym inwestujemy jedynie, kupując pakiety kontrolne.

Czego generalnie można się spodziewać w Polsce i na świecie na rynku fuzji i przejęć w 2018 r.? Czy liczba i wartość transacji będą zbliżone do tych z 2017 r. czy wyższe, a może niższe?

Naszym zdaniem rok 2018 ma szansę być jednym z ciekawszych w historii PE, zarówno w regionie, jak i w perspektywie globalnej.

Istnieje duża szansa, że nie zmniejszy się liczba transakcji, a jednocześnie wystąpi mniej istotnych wydarzeń politycznych, które niestety wpływają istotnie na krótkoterminową nerwowość rynku. Wybory w Stanach Zjednoczonych, Niemczech czy Francji lub brexit już są w pełni uwzględnione w cenach aktywów, co w 2018 r. powinno ustabilizować wyceny.

Zgadza się pan z hipotezą, że 2018 r. (w perspektywie najbliższych lat) będzie ostatnim rokiem wzmożonej aktywności na rynku M&A w związkuz tym, że od 2019 r. prawdopodobnie koszt kapitalu będzie już wyższy, a wyceny już teraz są wysokie?

Nie udało mi się jeszcze nabyć szklanej kuli... Ale ryzykując odpowiedź bez posiadania tego istotnego instrumentu, zgodziłbym się ze wszystkimi tezami zawartymi w pytaniu z wyjątkiem być może wysokich wycen. To można ocenić dopiero po jakimś czasie.

Proszę sobie przypomnieć, jak wielu bardzo renomo­wanych analityków jeszcze niedawno opisywało wyceny podmiotów takich jak Google, Apple czy Amazon. I co się z nimi stało? Wyceny tylko urosły, a dziś nikt już nie pisze (albo zdecydowanie rzadziej), że są wysokie, szalone, niedorzeczne etc. Cena to oczywiście wypadkowa bar­dzo wielu czynników. Jeżeli te założenia się sprawdzą, to nie jest ona wysoka. Ale to będzie dopiero wiadomo za czas jakiś. Jednym z kluczowych założeń jest wspomniany przez panią koszt kapitału. Jeżeli będzie rósł szybciej niż aktualny tzw. konsensus rynku, to dzisiejsze wyceny są wysokie. Choć oczywiście nie wiem, czy tak będzie.

Jakie perspektywy widzi Abris dla warszawskiej giełdy - czy to miejsce, z którego można „wyłowić” atrakcyjną spółkę? A może zamierzacie wprowadzić na giełdę którąś ze swoich spółek portfelowych?

Proszę mi pozwolić udzielić odpowiedzi w formie postula­tywnej. Silna i stabilna giełda, jako jeden z fundamentów gospodarki, będzie bardzo ważna dla rozwoju polskiego rynku kapitałowego. A jeżeli będzie ona zyskiwała na znaczeniu, to już dziś, tutaj, publicznie, mogę się zobo­wiązać, że będziemy zarówno na tym rynku łowić, jak i go zarybiać.